Zaznacz stronę
EN | PL | SK

Większość wolnego czasu spędzam pisząc nową muzykę. Ale to nie znaczy, że nie podziwiam lub nie słucham tego, co robią inni. Specjalnie wtedy, kiedy to co robią jest w idealnej równowadze pomiędzy jakością, twórczym wkładem i szczerym poświęceniem.

Screen shot 2015-12-22 at 11.33.11 AMSposób w jaki została przetworzona ta ponad 200-stuletnia niezniszczalna pieśń (poniżej) polskiego poety epoki oświecenia Franciszka Karpińskiego z 1792 r. jest czymś co wyróżnia się spośród wielu.

Nie jest bardzo oryginalnym pomysłem granie kolęd. Ale nadanie nowej dymensji bardzo znanym, i przez to mocno „osłuchanym” utworom jest coś, co zawsze mnie intrygowało… Czy to może się udać?  

Są duże szanse, że może po prostu powstać kolejna wersja taniego stereotypu, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Sztuczny trik muzyków działających maszynowo jak w produkcji seryjnej.  I to mnie w ogóle nie interesuje. Oczywiście sam włączam okazyjnie niektóre z nich dla znajomych lub rodziny. Jednak nie przykładam wagi tym utworom jako takim, ale bardziej atmosferze jaką pomagają stworzyć.

Natomiast są sytuacje kiedy taki „tysiąc razy” osłuchany utwór, poprzez autentyczną twórczą przemianę może stać się samodzielnym, nowym przeżyciem od początku do końca, wnosząc kolejną warstwę wartości.

Taka jest dla mnie aranżacja kolędy Bóg się rodzi basisty i pianisty Wojciecha Madajskiego (i specjalnie harmonia nietypowych akordów), w której na planie głównym śpiewa jeden ze znanych głosów występujący u boku Maryli Rodowicz i Ryszarda Rynkowskiego.

Jeżeli miałaby być tylko jedna kolęda, której moglibyście w tym roku wysłuchać, myślę że warto, żeby to była ta.

Audio:

Video:

Izabela Ziółek – wokal, flet / Wojciech Madajski – fortepian, rhodes, kontrabas, aranżacja –  (z płyty „Oczekiwanie”)

Jak się dowiedziałem?

Wojtka znam od ponad dwóch lat. Jednak z różnych powodów nie mieliśmy okazji razem nigdy zagrać. Kiedy mnie poprosił bym nagrał gitarę do jednej z piosenki, zgodziłem się nie wiedząc co to będzie. Nie słyszałem jej i nie miałem żadnych oczekiwań.

Moje pierwsze wrażenie

Kiedy otrzymałem wstępną wersje do której miałem dograć gitarowe solo, zdrętwiałem i ciarki przeszły mi po ciele. To nie Bóg, ale ja czułem, że rodzi się we mnie pragnienie zagrania czegoś wyjątkowego do tej „zwykłej” piosenki. Czegoś wartego tej niezwykłej magii stworzonej z Izą i Wojtkiem. 

Co pamiętam z nagrania?

Wszystko działo się bardzo szybko. Ledwie zdążyłem sobie ze słuchu spisać kolejność akordów, kiedy przyjechał samochód i lecieliśmy na nagranie. Nagrywaliśmy w studiu BMG Bartka Guzowskiego. Trochę zdezorientowany położyłem zgiętą kartkę z ręcznie zapisanymi akordami na szafce obok miksera i Bartek z dwuletnim synem na kolanach już włączał czerwony guzik odliczający start. Nie bylem pewny jaki będzie efekt, czy będzie  się to nadawać.

Jeżeli macie chęć podzielić się tą kolęda, wyślijcie link do tej strony do znajomych lub kliknijcie na którykolwiek guzik poniżej… niech poleci w świat. Albo tylko napiszcie mi komentarz jakie macie wrażenia. Czy to było warte Waszego czasu?

PS: mały prezent dla Was. Poprosiłem Wojtka o pozwolenie na udostępnienie MP3 tego utworu. Jeżeli chcecie, śmiało możecie go ściągnąć tutaj.

Wesołych świąt!

Martin

Pin It on Pinterest

Share This